Szczera rozmowa

Jest parę rzeczy w życiu, które lubię robić. Jedną z nich jest rozmowa. Najczęściej, jeśli nie jestem speszony, to ja rozpoczynam konwersacje. Wiem, że przez rozmowę, nawet o rzeczy z pozoru błahej, mogę poznać drugą osobę, począwszy od tego, w jakim humorze się obudziła, a skończywszy na kwestiach światopoglądowych. Co ważne, rozmowa, nie składa się jedynie z mowy, ale przede wszystkim odpowiedniego słuchania. Jeśli w trakcie dyskusji z kimś, w myślach przygotowuje już swoją odpowiedź i czekam chwili, w której druga strona skończy, bym ja mógł wreszcie powiedzieć coś mądrego – to jest znak, że tak naprawdę nie słucham tego, co ktoś do mnie mówi. W takiej sytuacji najlepiej, skupić się na rozmówcy, albo przerwać konwersacje – bo po prostu szkoda na to czasu.

The Conversation
NickiMM / Foter / CC BY

Nie ważne z kim rozmawiamy, czy z żebrakiem, czy z prezesem dobrze prosperującej spółki – każda rozmowa może wnieść coś znaczącego do naszego życia. W moim zawodowym życiu mam możliwość rozmawiania z ludźmi ze skrajnych światów. Cenie sobie rozmowy z tymi prostymi, których cechuje z reguły szczerość, w której nie ma miejsca na fałsz. Po takiej wymianie zdań, czuje, że obie strony powiedziały sobie wszystko to, co najważniejsze i nic nie zostało ukryte. Podobny schemat występuje u dzieci, one także nie mają żadnych tajemnic i tematów tabu. Lubie rozmawiać także z ludźmi wykształconymi i inteligentnymi, nawet jeśli nie mówią wszystkiego tego, co chciałbym usłyszeć. To taka zabawa w skrytość i sprzedawanie informacji tylko i wyłącznie tych – do których dana osoba chce mnie dopuścić. Wymaga to pewnej gimnastyki i strategii, jednak jeśli jest dwóch godnych graczy na planszy, można wyjść z takiej rozgrywki zadowolonym i ubogaconym w wiedzę.

An Innocent Conversation
EricMagnuson / Foter / CC BY-NC-SA

Dość ciekawe zjawisko występuje, kiedy rozmawiamy z ludźmi mało pewnymi siebie. I nie mówię to o cichych myszkach – tu zawsze należy postępować delikatnie i z rozwagą. Mówię o osobach zmanierowanych i pozornie pewnych siebie, w rzeczywistości jednak kruchych i słabych. Nie bałbym się też napisać tu – głupich. Choć niektórzy mylnie nazywają ludzi prostych głupimi – nic z tych rzeczy. Ta napompowana pewność siebie, niestety widoczna jest bardziej u kobiet, niż u mężczyzn. Te, z reguły charakteryzuje mocny makijaż, wymodelowane przesadnie włosy i… duży dekolt. O uniesionym i zmanierowanym głosie nie muszę chyba wspominać. Co ciekawe, takie osoby przyzwyczajone są do tego, ze podczas konwersacji, ktoś zawsze ich atakuje, a one przygotowane są na kontratak. Niemniej, jest pewna rzecz, która burzy ukształtowany schemat, a jest nim szczerość. Spróbujcie na atak słowny, odpowiedzieć szczerze o tym co czujecie i odsłońcie się delikatnie. Efekt z reguły jest przerażający. Osoby takie, budujące przez całe lata swoje “ja” – nie są gotowe na szczerość, ponieważ nie jest ona wpisana w ich strategie. Przywykły bowiem do fałszywej kurtuazji i opierania świata na kłamstwie. Jeśli ktoś mi nie wierzy, może spróbować. Szczera rozmowa, może nie tylko oczyścić relację między ludźmi, ale także spowodować przęjęcie prowadzenia konwersacji.

W powyższym wywodzie nie chciałem przedstawiać technik konwersacji, nie pretenduje także do bycia mistrzem prowadzenia rozmów, chciałem jedynie zwrócić uwagę na komunikat: „ja” i używania go w rozmowie. Ja czuje…, Ja myślę…, Ja wiem… Nie da się rozmawiać mając na sobie cały czas maskę, bo w końcu zrobi nam się w niej duszno i niewygodnie.