Jutro, czyli nigdy

Czasem, budzę się rano i pierwszą myślą jaka mi przychodzi do głowy to ta, kiedy wieczorem będę mógł znowu ułożyć się do snu. W poniedziałek przychodząc do pracy, zastanawiam się, kiedy będzie wreszcie piątek. Po południu, czekam na wieczór. Wieczorem tęsknie za nocą. Będąc w domu myślę o wyjazdach, a będąc w podróży tęsknie za domem… Podane przez mnie przykłady są może i skrajne, jednak cóż tu ukrywać, są prawdziwe. A pośród nich jeszcze występuje całe mnóstwo małych tęsknot i oczekiwań za stanem który nie jest “tu i teraz”.

smiles
eflon / Foter / CC BY

Niebezpieczeństwem jest utknięcie w tym marazmie, czyli życie w ciągłym oczekiwaniu na coś lepszego. Może przecież stać się i tak, że śmierć przyjdzie po nas, kiedy będziemy oczekiwać tego lepszego dnia, mając na koncie już mnóstwo zmarnotrawionych dobrych dni.

Ważnym jest, by zajęciom jakie wykonujemy nadawać sens, albo po prostu tak planować zajęcia, by one same w sobie miały sens. Jeżeli ten aspekt zostanie spełniony, wtedy możemy przeżywać chwile i stany – “tu i teraz”. Nie jest to jakiś drętwy „kołczing”, ale życiowa prawda. Prawdą też jest to, że nic, albo przeważnie nic nie przychodzi w życiu samo. Zawsze potrzebna jest praca. Oczekując na lepszy dzień, bez modelowania rzeczywistości będziemy biernymi i nudnymi uczestnikami przygody jaką jest życie. W bardzo ważnej Księdze, jest przecież napisane by czynić sobie ziemie poddaną. Nie chodzi tu przecież tylko o uprawę ziemi i hodowlę zwierząt, nie chodzi jedynie o przemysł i infrastrukturę, a o modelowanie i kreowanie rzeczywistości po naszej myśli – nawet wtedy, kiedy proces ten jest mozlony.

smile-42Photo credit: Alan Cleaver / Foter / CC BY

Inną sprawą jest to, że wielu z nas oczekuje w życiu scen jak z filmu. Kiedy jest miłość oczekujemy pięknego romansu, kiedy następuje cielesne zbliżenie oczekujemy mocnych scen z fimu dla dorosłych. Kiedy spotykamy się z przyjaciółmi, chcemy siedzieć w centrum sitcomu, a kiedy jedziemy z rodziną na autostradzie, wydaje nam się że uczestniczymy w pościgu z “Szybkich i Wściekłych”.

Myślę, że prócz przyczyn zewnętrznych – czyli tych niezależnych od nas – stany depresyjne rodzą się właśnie przez rozczarowanie otaczajacą nas rzeczywistością. Dzieje się tak nie dlatego, że otaczajacy nas świat taki jest, ale dlatego że sami nie potrafimy nadać mu sensu.

  • mtjk

    […] wydaje nam się że uczestniczymy w pościgu z “Szybkich i Wściekłych”. – a jest jak “W krzywym zwierciadle” :)

  • Magdalena Zielonka

    …Na to nasze ciągłe “chciałbym”, “wolałbym”, należy wyciszyć pretensje do innych, do świata, trzeba na chwilę to zostawić, przejść i oddalić się. Potem znów spokojnie uporządkować swój świat, zrobić namiastkę planu i zacząć wreszcie konsekwentnie go realizować. Ale przy tym kilka razy warto się zastanowić, czy te nasze “upragnione” zmiany nie okażą się być gorsze. Bo później na to co było może być już za późno…